Ekran znów się rozświetlił. Czwarty wieczór. Tym razem kazał jej przygotować kajdanki – te stalowe, zimne, z krótkim łańcuchem. Leżały na łóżku obok laptopa jak obietnica.
– Pokaż mi je – rozkazał spokojnym głosem.
Uniosła je do kamery. Metal zalśnił w świetle lampki.
– Załóż na ręce. Z przodu. I kliknij głośno, żebym usłyszał.
Zrobiła to. Klik. Klik. Dłonie miała teraz złączone na wysokości brzucha, kajdanki ciężkie, nie pozwalały na pełne ruchy.
– Teraz na kolana. Plecy proste. Brodawki mają być widoczne dla mnie.
Uklękła. Była zupełnie naga – tak kazał tym razem. Skóra ścierpła od zimna kajdanek i podniecenia.
– Powtórz swoje zasady.
– Należę do Ciebie, Panie. Moje ciało, moje orgazmy, wszystko jest Twoje.
– Dobrze. Dziś nauczysz się, co znaczy być całkowicie bezbronną.
Wziął do ręki pilota – miał taki sam wibrator, jaki kazała jej sobie kupić. Ten z aplikacją. Połączył się z jej zabawką wcześniej.
– Włóż go głęboko. I nie waż się ruszać.
Wsunęła go powoli, jęknęła cicho, gdy wypełnił ją całą. Kajdanki zadzwoniły, gdy próbowała się oprzeć.
– Ręce nad głowę. Najwyżej jak dasz radę.
Uniosła złączone dłonie. Łańcuch napiął się, piersi uniosły się wysoko. Była całkowicie wystawiona – kamera widziała wszystko.
Włączył wibracje. Najpierw słabo. Potem mocniej. I mocniej.
– Nie opuszczaj rąk. Nawet jak będziesz błagać.
Zacisnęła zęby. Całe ciało drżało. Wibrator pracował bez litości, a ona nie mogła się dotknąć – kajdanki nie pozwalały. Łańcuch brzęczał przy każdym drgnięciu bioder.
– Proszę… Panie… ja nie wytrzymam… błagam…
– Wytrzymasz. Bo jesteś moją związaną suką. I dochodzisz tylko wtedy, kiedy ja chcę.
Łzy spływały jej po policzkach. Nogi rozjeżdżały się szerzej same z siebie, próbując znaleźć choć trochę tarcia.
– Proszę… pozwól mi… błagam o orgazm…Zatrzymał wibracje całkowicie. Zawyła z rozpaczy.
– Jeszcze nie. Najpierw podziękujesz.
– Dziękuję, Panie… dziękuję, że mnie męczysz… że jestem Twoja…Włączył znów – tym razem na maksimum.
– Teraz. Dojdź głośno. I nie opuszczaj rąk.
Krzyknęła. Całe ciało wygięło się w łuk, kajdanki zadzwoniły głośno, gdy ręce opadły jej z bezwładu. Orgazm był tak silny, że prawie straciła przytomność.
Gdy otworzyła oczy, wciąż klęczała. Wibrator wciąż w niej. On patrzył.
– Kluczyk do kajdanek położysz jutro obok laptopa. Ja zdecyduję, kiedy je zdejmiesz.
– Tak, Panie… – wyszeptała, wciąż drżąc. – Dziękuję, Panie.
Wyłączył kamerkę. Zostawił wibracje na najniższym poziomie. Do rana.
I wiedziała już, że jutro będzie jeszcze gorzej. Albo lepiej.

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *