Nieskończona rozkosz

Po orgazmie, gdy ciała wciąż drżały w echa rozkoszy, Master Adrian odsunął się od stołu. Jego oczy błyszczały drapieżnie. Lena leżała rozciągnięta, kajdany wciąż trzymały jej nadgarstki i kostki, ale on rozwiązał tylko te przy kostkach. „Wstań”, rozkazał cicho. Jej nogi drżały, gdy postawiła stopy na zimnej podłodze.

Słup

Poprowadził ją do słupa – wysokiego, metalowego, z łańcuchami zwisającymi z góry. Przykuł jej ręce nad głową, tak że stała na palcach, napięta jak struna. Głowa ogolona, lśniąca od potu i resztek oleju, opadła lekko do przodu, odsłaniając kark.Z półki zdjął pejcz – długi, czarny, z rzemieniami zakończonymi miękkimi frędzlami. Przesunął nim po jej plecach, powoli, jakby rysował mapę. „Pięć uderzeń”, powiedział. „Za każdy jęk, który wydałaś bez pozwolenia.” Lena zacisnęła usta, ale ciało zdradzało ją – drżało w oczekiwaniu.

Uderzenia

Pierwsze uderzenie spadło na pośladki – lekkie, rozgrzewające, jak pieszczota. Drugie – mocniejsze, na dolną część pleców. Trzecie – na udo, zostawiając ciepły ślad. Czwarty – na kark, tuż pod linią włosów, które kiedyś były. Pejcz musnął gładką skórę głowy, rzemienie rozdzieliły się, muskając policzki, uszy, szyję. Piąte uderzenie – najmocniejsze – na piersi, frędzle otarły się o sutki, powodując dreszcz bólu i rozkoszy.Lena jęknęła głośno, nie mogąc się powstrzymać. Master Adrian podszedł bliżej, pejczem uniósł jej brodę. „Za to – jeszcze jedno”, mruknął. Ostatnie uderzenie – delikatne, ale precyzyjne – spadło na wewnętrzną stronę uda, tuż przy jej wciąż wilgotnej cipce. Ciało Leny napięło się, biodra drgnęły, a z ust wydobył się cichy, zdławiony krzyk.Wtedy odrzucił pejcz.

Finał

Przycisnął się do niej od tyłu, jego twardość znów w niej, ręce na biodrach. Poruszał się szybko, mocno, a jedna dłoń wróciła na jej ogoloną głowę – ściskał, masował, przypominał. „Jesteś moja. Całkowicie.” Lena kiwała głową, łzy rozkoszy spływały po policzkach. Orgazm przyszedł nagle, gwałtowny, jak uderzenie pejcza – i oboje runęli w otchłań, splatając się w ciemności lochu.

 

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *