Loch
W mrocznym, przyćmionym świetle lochu, gdzie powietrze gęste było od zapachu skóry i wosku, Master Adrian stał jak posąg dominacji. Jego sylwetka, wysoka i muskularna, rzucała długi cień na ścianę pokrytą łańcuchami i pejczami. Oczy miał zimne, przenikliwe, jak stalowe ostrza, które potrafiły przeciąć duszę na wskroś. Przed nim klęczała ona – Lena, jego uległa, z głową ogoloną na gładko, lśniącą w blasku świec jak polerowany marmur. Ta łysa czaszka była jej znakiem całkowitego oddania; symbolicznie obnażona, pozbawiona wszelkiej ochrony, gotowa na jego dotyk. Lena drżała na kolanach, jej ciało nagie, pokryte jedynie cienką warstwą potu, który perlił się na skórze.
Buty
Master Adrian podszedł bliżej, jego buty skrzypiały na kamiennej podłodze. Wyciągnął dłoń i delikatnie, ale stanowczo przesunął palcami po jej ogolonej głowie. Skóra była aksamitnie gładka, ciepła pod jego opuszkami – jak jedwab napięty na kościach. „Jesteś moja”, mruknął niskim, gardłowym głosem, który wibrował w jej piersi. Jego palce zacisnęły się lekko, nie powodując bólu, ale przypominając o kontroli. Lena westchnęła, czując, jak fala gorąca rozlewa się po jej ciele, skupiając się między udami. Podniósł ją za ramiona, prowadząc do stołu bondage – solidnego, drewnianego mebla z kajdanami i pasami.
Związana
Przywiązał jej nadgarstki i kostki, rozciągając ciało w pozycji na plecach. Jej ogolona głowa spoczywała na poduszce, eksponując szyję i twarz w pełni. Master Adrian nachylił się, jego oddech musnął jej skórę. Zaczęło się od pocałunków – nie delikatnych, lecz posiadających. Jego usta dotknęły szczytu jej głowy, sunąc po gładkiej powierzchni, gryząc lekko, zostawiając ślady zębów na tej bezbronnej, nagiej skórze. Lena jęknęła, gdy jego język zatoczył koła wokół jej uszu, schodząc niżej, do szyi. Jego dłonie wędrowały po jej ciele: po piersiach, brzuchu, udach. Palce muskały sutki, szczypały je delikatnie, budząc iskry bólu pomieszanego z rozkoszą. „Proś mnie”, rozkazał, a jego głos był jak bat. „Proszę, Master… dotknij mnie tam”, wyszeptała Lena, jej głos drżący od pożądania.
Olej
Uśmiechnął się drapieżnie i sięgnął po olej – ciepły, śliski, o zapachu wanilii i pieprzu. Wylał go na jej ogoloną głowę, masując powoli, okrężnymi ruchami. Olej spływał strumieniami po jej twarzy, szyi, piersiach, czyniąc skórę błyszczącą i wrażliwą na każdy dotyk. Jego palce zsunęły się niżej, między jej uda, gdzie znalazł wilgotną, pulsującą gotowość. Wsunął dwa palce głęboko, poruszając nimi rytmicznie, podczas gdy drugą ręką ściskał jej gładką głowę, przytrzymując ją w miejscu. Lena wiła się w kajdanach, jej biodra unosiły się instinctownie, szukając więcej. „Nie ruszaj się”, warknął, a ona zamarła, poddając się całkowicie. Wyjął z szuflady wibrator – czarny, gruby, z wypustkami. Włączył go na niskie obroty i przyłożył do jej łechtaczki, jednocześnie liżąc olej z jej głowy, gryząc skórę na karku.
Orgazm
Rozkosz narastała jak burza. Master Adrian wszedł w nią powoli, jego twardy członek wypełniając ją centymetr po centymetrze. Poruszał się mocno, głęboko, jego biodra uderzały o jej, a dłoń nie opuszczała jej ogolonej głowy – głaskał, ściskał, przypominał o swojej władzy. Lena krzyczała z ekstazy “Master!” i “Tak!”, jej ciało drżało w orgazmie, fale przyjemności rozlewające się od środka na zewnątrz. On nie przestawał, doprowadzając ją do kolejnego szczytu, aż w końcu sam doszedł, wypełniając ją gorącem, jego jęk mieszał się z jej westchnieniami. Gdy opadli, rozwiązał kajdany. Lena klęczała znów, jej ogolona głowa lśniła od potu i oleju. Master Adrian pocałował ją w czoło – delikatnie, z czułością po burzy. „Jesteś idealna w swoim poddaniu”, powiedział. A ona, z uśmiechem na ustach, wiedziała, że to dopiero początek ich nocy.




No responses yet