Deszcz nie ustawał, a oni siedzieli bliżej siebie. Anna poczuła, jak jego bliskość budzi w niej uśpione żądze. Marek patrzył na nią z rosnącym głodem. Krzywizna jej szyi, na sposób, w jaki jej piersi unosiły się z każdym oddechem. W końcu, bez słów, pochylił się i pocałował ją. Jego usta były twarde, ale delikatne, pełne pasji stłumionej latami samotności. Ona odpowiedziała, oplatając ramionami jego szyję, ciągnąc go bliżej.

Upadli na materac w rogu chatki, ich ciała splatające się w miłosnym uścisku. Jego silne ręce sunęły po jej skórze, zdejmując mokre ubranie warstwa po warstwie. Anna drżała pod jego dotykiem – palce Marka były szorstkie, ale pieszczoty precyzyjne, jakby znał każdy zakamarek jej ciała. Przycisnął ją do siebie, jego muskularny tors ocierał się o jej piersi, a biodra poruszały się w rytmie, który budził ogień w jej lędźwiach. Szepnął jej do ucha: „Jesteś moja”, i te słowa rozlały się po niej jak miód.

Ich miłość była zmysłowa, powolna – on eksplorował ją ustami, językiem, budząc fale rozkoszy, które sprawiały, że jej plecy wyginały się w łuk. Ona gryzła jego ramiona, paznokciami rysując ślady na jego plecach, oddając się całkowicie temu silnemu mężczyźnie, który wypełniał jej samotność. W uścisku ich ciał czas zatrzymał się; deszcz bębnił o dach. Oni byli w swoim świecie – wilgotnym, gorącym, pełnym westchnień i szeptów.

Gdy w końcu opadli, spleceni, Anna wiedziała, że to dopiero początek.

#opowiadanie #historia #zmysłowość #mężczyzna #kobieta #ciało #fotografia #sensualne #sensual #story #love #passionate

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *